Na przewodniku ciąży jedynie obowiązek informacyjny:
Uczestnik powinien zapewnić sobie odpowiednią polisę - czyli taką, która obejmuje koszty górskich akcji ratowniczych związanych z uprawianiem tzw. sportów wysokiego ryzyka (aktywność - nawet "tylko" turystyczna - w terenie wysokogórskim podlega bowiem takiej kwakifikacji w nomenklaturze ubezpieczycieli). Przy wykupywaniu takiej polisy ubezpieczeniowej, należy bardzo dokładnie sprawdzić nie tylko to, czy obejmuje ona wszelkie górskie akcje ratunkowe, ale też czy tzw. kwota gwarancyjna jest zdolna w kraju docelowym pokryć koszty choćby przeciętnej akcji ratowniczej z użyciem śmigłowca (uwaga: służby ratownicze naszego południowego sąsiada zatrudniają wyjątkowo kreatywnych księgowych !).
UWAGA:
Faktury wystawiam wyłącznie na tę osobę fizyczną lub prawną, która zawarła ze mną kontrakt, chyba że legitymuje się ona pisemnym pełnomocnictwem spełniającym wszystkie wymogi formalne (określone przez KPC).
W razie dyskwalifikujących warunków pogodowych lub lawinowych, albo jakiejś innej fatalnej "siły wyższej" uniemożliwiającej wyjście w góry, postaramy się - w obopólnym interesie - uzgodnić termin alternatywny. W razie niemożności dopasowania się ze strony przewodnika - zadatek jest zwracany w kwocie, w jakiej został uprzednio wpłacony.
Jeśli przyczyną przerwania tury, odwrotu, albo zmiany, czy skrócenia trasy jest zjawisko obiektywne (na ogół pogoda, lub - szczególnie w zimie - zastane warunki terenowe, śnieżne, lawinowe) to punktem wyjścia do wszelkich dalszych ustaleń musi być zasada, że istotą opieki przewodnickiej (czyli przedmiotem kontraktu) jest profesjonalne zarządzanie ryzykiem, czego naturalnym skutkiem będzie podejmowanie również takich nieatrakcyjnych decyzji. Przewodniowi płaci się bowiem nie "za szczyt", lecz za kompetencję. Zatem w takich przypadkach ostateczny wymiar honorarium uzależniam od stopnia zaawansowania tury oraz komplikacji towarzyszącej także samemu odwrotowi.
[ ▲ Powrót do listy pytań ▲ ]
Copyright © 2010 - 2025 Marek Pokszan